niedziela, Kwiecień 27th, 2008...12:32 pm

Dom przy ulicy Augusta

Jump to Comments

Ulica Augusta 14/16, Berlin. Pod tym adresem od 1922 roku Beate Berger prowadziła Dom Dziecka – dla sierot i dzieci z ubogich rodzin. Niewiele osób wie, że w latach trzydziestych organizowała dla nich wyjazd do Palestyny, ratując je przed złem II wojny światowej.

Historię poznajemy dzięki siostrzenicy siostry Beate Berger – Ayelet Bargur. Znając ją ze zdjęć i opowieści rodzinnych postanowiła zrekonstruować jej obraz, dowiedzieć się o niej więcej dzięki wspomnieniom garstki uratowanych, która została. Chciała opowiedzieć o niej światu.

Beate Berger była przełożoną pielęgniarek w szpitalu, gdy dostała propozycję prowadzenia Ahawah w Berlinie. Zrezygnować z renomowanego stanowiska dla przytulania i karmienia dzieci? Beate Berger postanowiła jechać. Stworzyła tym dzieciom jedyny dom, jaki tylko miały. Dawała im poczucie bezpieczeństwa, chroniła je najlepiej jak tylko mogła. Potwierdzają to wspomnienia tych, którzy przetrwali. Tych, którzy przetrwali dzięki bohaterstwie jednej siostry zakonnej.

W latach trzydziestych sytuacja polityczna w Niemczech zaczynała być niepokojąca. Siostra przeorysza, jak ją nazywały dzieci, postanowiła przenieść całą Ahawah (120 dzieci) do Palestyny. W tym celu zdobyła najpierw środki finansowe w Niemczech, przemyciła je przez granicę i rozpoczęła się biurokratyczna walka z Brytyjczykami o życie dzieci. Wymagania były rygorystyczne. Beate Berger nie wahała się ani chwili. W latach trzydziestych Beate Berger przewiozła z Berlina do Palestyny ok.300 żydowskich dzieci.

Historia opowiadana jest z kilku miejsc: Berlina, gdzie odwiedzamy dawny budynek Ahawah, oraz Izraela – gdzie mieszkają dzisiaj uratowani przez siostrę. Niezwykle urokliwi są dwaj staruszkowie, którzy spędzili w Ahawah 11 lat swojego życia, przyjaźniąc się. Powrót do Ahawah był dla nich czasem pełnym wspomnień, emocji i przeżyć. Wprawdzie nieraz pamięć zawodzi i nie pamiętają jak to było dokładnie, co w prostej drodze prowadzi do przekomarzania się na ekranie o to, kto ma rację. Dzięki tym i kilku innym momentom historia Beate Berger jest pełna ciepła i spokoju. Może tak też było w Ahawah.

Agata Jałosińska



Dodaj komentarz