poniedziałek, Kwiecień 28th, 2008...4:18 pm
Słuchając duchów z przeszłości
Słoneczne niedzielne popołudnie: – Czy w kinie zjawi się ktoś oprócz mnie? – myślę sobie wychodząc z domu i zmierzając do „Muranowa” na „Żydowską duszę”. Niedługo okaże się, jak bardzo się myliłam.
Jidysz, język, którym posługuje się już niewielu ludzi, nadal potrafi wzruszać i bawić. A pieśń żydowska przyciąga do kina wiele osób spragnionych czegoś nowego, poznania innej kultury lub po prostu posłuchania muzyki innej niż ta, którą karmią nas media. Na filmie widzimy dzieci, młodzież i starców tańczących na włoskiej ulicy, uczestników warsztatów w Amsterdamie, publiczność francuską i polską – różne kraje, różni ludzie, różne języki.
Reżyser przedstawia historię wykonawców muzyki żydowskiej z Włoch, Niemiec i Holandii. Bohaterowie koncertują w różnych miastach Europy, a ich występy cieszą się zawsze dużą popularnością. Reżyser towarzyszy im w trasie koncertowej, pytając przy okazji o ich stosunek do kultury żydowskiej i języka jidysz.
To, co najbardziej urzeka w tym filmie to muzyka i pasja, z jaką bohaterowie wykonują żydowskie pieśni. A to, co mnie zaskakuje, to żywy oddźwięk publiczności zgromadzonej w „Muranowie”. Aż chce się tańczyć i śpiewać! To najlepszy dowód na to, że muzyka żydowska nie jest martwa. Jak mówi jedna z bohaterek: Ta muzyka jest częścią naszej pamięci kolektywnej. Nieważne z jakiego kraju jesteś, ona porusza wszystkich.
Iza Tomaszewska
Dodaj komentarz