Poniedziałek, maj 4th, 2009...5:17 po południu
Rumuński wątek
Katarzyna Kulińska
Odkrycie tematu filmu to często kwestia przypadku. Reżyser David Ofek wynajął firmę budowlaną do otynkowania ściany domu, a człowiek, który przyjechał wykonać pracę – stał się bohaterem jego następnego projektu.
Opowieść o Mikołaju i Prawie Powrotu to z jednej strony ciekawy dokument o losach rumuńskiego robotnika, który pracuje na budowach w Izraelu, z drugiej ciekawy eksperyment pod względem formy – reżyser zrywa z konwencją „gadających głów” i ze swoich bohaterów czyni aktorami, którzy na nowo odgrywają własną historię.
Widzimy Nicolaia żegnanego na dworcu przez żonę, a później w grupie innych cudzoziemskich robotników rozpoczynającego pracę w Tel Awiwie. To tam dowiaduje się on, że mając babcię Żydówkę sam też jest Żydem i z tego względu przysługuje mu Prawo Powrotu. Jego żona przez półtora roku poszukiwała w rumuńskich archiwach jakiegokolwiek potwierdzenia żydowskich korzeni babki męża. Dokument przeradza się zatem w swoisty historyczny reportaż, w którym pojawiają się nieoczekiwane sytuacje i ożywają dawne emocje. Jak przyznał w rozmowie z publicznością montażysta Arik Lahav-Leibovich, Nicolai nie jest dobrym aktorem, mimo to w filmie pozostaje autentyczny.
Najbardziej przejmującym momentem filmu jest opowieść żony Nicolaia o jej samotności po wyjeździe męża do Izraela. Kiedy wyjechał po raz pierwszy, była w ciąży. Potem, gdy odwiedzał rodzinę w Rumunii raz do roku, jego młodszy syn w ogóle go nie poznawał. Sytuacja samego Nicolaia też była ciężka – jako zagraniczny robotnik był w pełni uzależniony od firmy pośrednictwa pracy, odebrano mu nawet paszport, aby nie mógł szukać zajęcia na własną rękę. Gdy raz tego spróbował, natychmiast stał się nielegalnym imigrantem, poszukiwanym przez policję i na koniec deportowanym do Rumunii.
Mimo podejmowanych trudnych tematów, w filmie nie brak humoru. Osobiście czułam dużą sympatię do bohaterów filmu.
Leave a Reply