poniedziałek, Maj 4th, 2009...5:16 pm

Szczęśliwy tancerz

Jump to Comments

Zosia Kirejczyk

Dali mi numer, więc go używam – mówi beztrosko Awigdor Rosenzweig, przepisując wytatuowany na ręku numer obozowy na blankiet loterii. W Brzezince stracił większą część rodziny. Sam przeżył, wykorzystując swój talent. Dokument Keren Hakak nie skupia się jednak na historii cudownego ocalenia dzięki tańcowi, ale pokazuje jak może żyć człowiek mimo bolesnych wspomnień i holokaustu.

Rosenzweig ma 88 lat i musi chodzić z balkonikiem. I chodzi – tanecznym krokiem, wywijając z gracją nogami. W ten sposób, popychając przed sobą jakby od niechcenia balkonik, sunie korytarzem domu opieki. – Mam astmę, mam rozrusznik serca, problemy z kręgosłupem – wylicza – Jedyna rzecz, która jest ok, to moje nogi. Zapewne dlatego nawet podczas inhalacji nie może usiedzieć spokojnie, ale cały czas wybija nogami rytm słuchanej muzyki. Kolekcjonuje kiczowate laleczki z pozytywką, cekinowe figurki podrygujące do mechanicznego disco. Cieszy się jak dziecko nakręcając jedną po drugiej.

Urodzony w Łodzi Rosenzweig, stepowania uczył się na filmach z Fredem Astaire i Gene Kelly, w obozie tańczył dla Niemców. Keren Hakak uważnie wsłuchuje się w opowieści swojego bohatera, i jednocześnie skupia się na detalach, codziennych obrazach, zdawałoby się nieistotnych drobnostkach, które w pokazują filozofię życia Rosenzweiga. Jego beztroskę i poczucie szczęścia, jakich nie spodziewalibyśmy się po człowieku z taką historią. Ta mieszanka nietuzinkowej osobowości, dramatycznych wspomnień i niepokojących ograniczeń starości tym mocniej porusza widza.

Taniec Rosenzweiga, czwartek 17:10



Dodaj komentarz