Sobota, maj 2nd, 2009...8:56 przed południem
Wstęp do semiotyki
Danek Łubiński
Jest nie lada wyzwaniem stworzenie filmowego portretu wielkiego myśliciela, nie spłaszczając przy tym jego myśli. Tak to już niestety jest, że język kina w zetknięciu z językiem nauki zwykł upraszczać pewne zagadnienia, aby nie stracić na własnej atrakcyjności. Tym większa pochwała należy się estońskiej reżyserce Agne Nelk, za film Świat Łotmana, w którym w zgrabny sposób uchwyciła życie i działalność naukową Jurija Łotmana, światowej sławy rosyjskiego naukowca żydowskiego pochodzenia, twórcy słynnej tartuskiej szkoły semiotyki.
Jurij Łotman był nietuzinkowym umysłem, ogarniającym galaktyczne pokłady wiedzy. Na jego wewnętrzny świat składała się obszerna część historii rosyjskiej literatury, szczegółowa wiedza o świecie owadów, problematyka sztuki filmowej. Stworzył pojęcie semiosfery – przestrzeni koniecznej dla egzystencji i funkcjonowania języków, był także niekwestionowanym autorytetem etycznym.
Na zadane pytanie – kim jest semiotyk? - Umberto Eco w filmie odpowiada – tam gdzie człowiek widzi przedmioty, semiotyk widzi znaki. To właśnie pojęcia znaku, kodu i kultury w głównej mierze zaprzątały myśli naukowca. Inspiracja tymi przemyśleniami jest bardzo mocno zauważalna zarówno w warstwie tekstowej jak i wizualnej filmu. Agne Nelk w swoim dziele podążyła tropem myśli Łotmana i zdecydowała się operować przede wszystkim symbolami.
Film zaskakuje formą. Świat Łotmana nie jest klasycznym filmem dokumentalnym, lecz kolażem animacji, kronik filmowych, archiwalnych telewizyjnych wystąpień Łotmana i wywiadów ze współpracownikami i rodziną naukowca. Na ekranie widzimy rycerzy semiotycznego okrągłego stołu, groteskowego Stalina, Łotmana na rakiecie Juliusza Verne’a, Puszkina służącego zawsze mądrą radą czy wystraszonego na polu bitwy zająca, z którym Łotman zdążył wymienić się spojrzeniami.
Technika animacji okazała się trafnym narzędziem do opisania świata wyobraźni. Płynna forma dokumentu usiłuje uwolnić się od schematów. Dzięki temu zabiegowi film nie jest nudnym traktatem pseudofilozoficznym, lecz fascynującym i ironicznym obrazem ludzkiego mikrokosmosu. Mikrokosmosu niebanalnego, bo jak zauważa w filmie Aleksander Piatigorski, rosyjski humanista – Łotmana od innych naukowców odróżniało to, że był nie tylko naukowcem, ale przede wszystkim myślicielem. Świat Łotmana jest historią „mistrza od znaków”, kapitalnie opowiedzianą za pomocą znaków. Pożyteczny wstęp do semiotyki. Nie tylko kina.
Świat Łotmana, sobota 19:00
Leave a Reply