niedziela, Kwiecień 25th, 2010...1:50 pm

Ulrik Gutkin, reżyser filmu „Ja i to żydowskie coś”

Jump to Comments

Iza Michaliszyn, Andrzej Pukos

Żydowstwo, to dla mnie bardziej kwestia kulturowa niż religijna. Miałem wybór, ale nie podążałem za religijnymi zasadami. Czułem się raczej silnie związany z dziedzictwem kulturowym Żydów. Moja żona nie jest Żydówką, co rodziło konflikty między wartościami dwóch kultur. Ona nie chciała, żeby nasze dziecko było obrzezane. Musieliśmy znaleźć kompromis. A ja musiałem znaleźć inny sposób na manifestowanie swojego żydowskiego dziedzictwa w życiu. Zrozumiałem też, że można być Żydem na wiele różnych sposobów. W naszej historii ważne było to, że oboje mieliśmy prawo wyrazić swoje zdanie. Mogłem synka poddać obrzezaniu i zakomunikować to żonie po fakcie. Ale nie mógłbym tego zrobić, przecież wspólnie decydujemy o jego losie. Ważne jest także, aby mój syn miał wybór. Przekażę mu wartości związane z żydowskim pochodzeniem, ale on dokona swoich wyborów. Zapewne dalej szukałbym najlepszych rozwiązań, ale na szczęście nasze drugie dziecko jest dziewczynką.

Ja i to żydowskie coś (Me and the Jewish Thing), reż. Ulrik Gutkin, Dania 2009, 43 min



1 komentarz

Dodaj komentarz