piątek, Kwiecień 23rd, 2010...11:19 pm
Zmotywowani 2
Magdalena Raźny
– To mój trzeci raz na „Żydowskich Motywach” – mówi Adriana Wernecka. – Każda z edycji jest osobna i inna, ale mam wrażenie, że tegoroczna jest mniej kontrowersyjna. Organizatorzy bardziej skupili się na pokazaniu życia codziennego zwykłego człowieka, jego samotności, samotności ludzi starszych. Mniej jest filmów o rozliczaniu się z przeszłością. Ciekawe, że pojawił się animowany film „Czarodziejka”. Podoba mi się ta różnorodność.
– W mediach mało jest informacji o współczesnym Izraelu, wszystko koncentruje się raczej wokół tematyki Holokaustu. Mnie najbardziej interesuje, jak wygląda dzisiejsze życie w tym kraju. Dlatego tak chętnie przychodzę na festiwal, bo to jedna z niewielu okazji, żeby to zobaczyć i poznać. Uważam, że trzeba patrzeć w przyszłość – mówi Luiza.
Poruszona pani Maria, zaraz po obejrzeniu filmu Pawła Łozińskiego „Inwentaryzacja” mówi: – Króciusieńki, ale wprowadził mnie niemalże w żałobny nastrój. Opowiada o odczytywaniu przez młodych ludzi inskrypcji na pomnikach na cmentarzu przy Okopowej, o przywracaniu pamięci. Na festiwal chodzę bardzo wiernie. W tym roku widziałam i polecam „Inwentaryzację”, którą uważam nieomal za arcydzieło. Warto także zobaczyć „Bałuckie getto”. Ten film uświadomił mi, że my wszyscy w Warszawie chodzimy po cmentarzu, zwłaszcza tu, będąc w kinie Muranów. Oglądałam też film „Matka refusenika” o współczesnym Izraelu, ale zupełnie nie mogłam zrozumieć motywacji refuseników, którzy odmawiają służby w izraelskiej armii.
„W biały dzień” (doborowa obsadą – m.in. Gustaw Holoubek, Krystyna Janda, Jerzy Radziwiłowicz, Krzysztof Kolberger, Jan Nowicki) opowiada o bardzo młodym bojowniku konspiracyjnej organizacji. Akcja filmu dzieje się na początku XX w. w Polsce. „Biały”, grany przez Michała Bajora dostaje zadanie wykonania wyroku na uznanym pisarzu, który zostaje oskarżony o współpracę z tajną policją. Główny bohater ma jednak poważne wątpliwości co do winy publicysty i w rezultacie nie zabija go, narażając się tym samym swojej organizacji. – Nie do końca wiem, kim w rzeczywistości był główny bohater, muszę to jeszcze przemyśleć – powiedziała po projekcji Ewa. Zarówno ona, jak i jej koleżanka Asia nie znały wcześniej twórczości Edwarda Żebrowskiego.
Tuż po filmie „W biały dzień” kilka osób przeszło z sali „Zbyszek”, gdzie film był wyświetlany, do sali „Gerard”, w której trwał jeszcze słowacki film „Złamana obietnica”. Obserwując festiwalowych widzów widać, że duża część z nich przychodzi obejrzeć jednego dnia kilka filmów. – Dziś widziałam już pięć – mówi Adriana.
Niektórym widzom brakuje palestyńskich filmów na festiwalu. – Myślę, że bardzo dobrym pomysłem w poprzednich latach było połączenie filmów o tematyce żydowskiej i palestyńskiej, w tym roku filmy żydowskie są wyświetlane najpierw, a potem będzie przegląd kina palestyńskiego. Szkoda. – mówi Adriana. – Myślę, że mieszane towarzystwo widzów, twórców i gości zainteresowanych zarówno filmami skupiającymi się na Izraelu jak i na Palestynie jest lepsze, niż skoncentrowane tylko na jednej stronie sytuacji – mówi Ewa.
– W zeszłym roku pokazywaliśmy film palestyński, w tym roku nie zgłoszono żadnego. Pokaz filmów palestyńskich odbywa się oddzielnie, ponieważ organizowany jest przez kogoś innego. Bardzo chętnie nawiązalibyśmy współpracę z innymi wydarzeniami, które nawiązują do tematyki żydowskiej. Tym bardziej, jeśli pokazana jest perspektywa z „drugiej” strony. – mówi Magda Maślak, koordynatorka festiwalu „Żydowskie Motywy”.
Dodaj komentarz