„Tobruk” Václava Marhoula pokazuje, czym jest wojna, bez zbędnego patosu i emocjonalnej muzyki w tle.
W ostatniej scenie filmu widać trzech żołnierzy ostrzeliwanych przez wroga. Po środku Jan Liberman. Po jego prawej stronie leży już martwy kolega Jiři Pospíchal – symbol żołnierza przepełnionego ideałami wojennymi. Po lewej stronie konający kapral Kohaka, którego brutalne zachowanie wymusza wojenna rzeczywistość. Scena symbolizuje złożoność ludzkiej psychiki, w której żołnierze są odpowiednikami struktur osobowości. Jiři jako superego, reprezentujący szlachetne wartości i ideały. Na drugim biegunie id, czyli popęd zabijania, który kieruje zachowaniem Kohaka, a po środku płaczący Jan, czyli rozbite ego starające się o harmonię.
Lukáš Přibyl, reżyser filmu „Zapomniane transporty do Polski”, jednego z serii czterech filmów o zesłaniach i życiu pod okupacją niemiecką (pozostałe trzy pokazują sytuację na Łotwie, Białorusi i w Estonii) mówi:
Bohaterowie opowiadają najlepiej własne historie. W moim filmie nie ma historii, która nie miałaby pokrycia w materiałach. Są to prywatne zdjęcia, filmy z archiwów, a za każdym pokazanym obrazem stoi kilka telefonów. Pewnie dlatego stworzenie tego filmu zajęło mi 10 lat. Wszystkie materiały zebrałem sam podróżując po wsiach całej Europy. Budżet filmu wyniósł 800 tys. dolarów, czyli niewiele. Najdroższe były filmy z archiwów niemieckich, których ceny dochodzą do 5 tys. dolarów za minutę.
Zapomniane transporty do Polski (Forgotten Transports to Poland), reż. Lukáš Přibyl, Czechy 2009, 90 min
Rozmowa z Michalą Albulfią, współtwórczynią animacji „Czarodziejka”.
Aleksandra Cichoń: Co interesuje Cię w kręceniu filmów?
Michal Abulfia: Pasjonuję się animacją poklatkową. A, że uwielbiam słuchać bajek i historii opowiadanych przez innych ludzi, animacja pozwala mi zwizualizować ich słowa.
– To mój trzeci raz na „Żydowskich Motywach” – mówi Adriana Wernecka. – Każda z edycji jest osobna i inna, ale mam wrażenie, że tegoroczna jest mniej kontrowersyjna. Organizatorzy bardziej skupili się na pokazaniu życia codziennego zwykłego człowieka, jego samotności, samotności ludzi starszych. Mniej jest filmów o rozliczaniu się z przeszłością. Ciekawe, że pojawił się animowany film „Czarodziejka”. Podoba mi się ta różnorodność. Keep reading →
Chmura pyłu wulkanicznego z Islandii blokująca ruch lotniczy nad Europą, dała sie we znaki zagranicznym gościom festiwalowym. Niektórzy szukali innych dróg dotarcia do Warszawy, inni doczekali momentu otwarcia lotnisk. Amir Fishman, reżyser filmu „Dana” będzie miał specjalne spotkanie po filmie w sobotę o godz. 15.05. Sławomir Grünberg („Perecowicze”) przełożył dyskusję na niedzielę po projekcji o godz. 14.05. Maria Zmarz-Koczanowicz („Zwyczajny Marzec”), która także nie mogła uczestniczyć w spotkaniu na otwarcie festiwalu, spotka się z widzami po projekcji filmu w niedzielę o godz. 13.
Wielu zaproszonych reżyserów nie dotarło na otwarcie i projekcje swoich filmów. Widzowie, którzy czekali na Eliava Bermana czy Stephana Reichenberga w środowe popołudnie musieli się zadowolić samymi ich filmami. Również przedstawiciele izraelskich filmotek – Alon Garbuz (Tel-Aviv) i Avinoam Harpak (Jerozolima) odłożyli swoją wizytę na festiwalu.