<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Motiv &#187; wywiad</title>
	<atom:link href="http://motiv.polis.org.pl/tag/wywiad/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://motiv.polis.org.pl</link>
	<description>MFF &#039;Żydowskie Motywy&#039;</description>
	<lastBuildDate>Thu, 29 Apr 2010 13:20:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Opuszczając dom, opuszczamy gniazdo</title>
		<link>http://motiv.polis.org.pl/edycja2010/759/</link>
		<comments>http://motiv.polis.org.pl/edycja2010/759/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Apr 2010 19:21:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Polis</dc:creator>
				<category><![CDATA[Edycja2010]]></category>
		<category><![CDATA[Eric Scott]]></category>
		<category><![CDATA[reżyser]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[Żydowskie Motywy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://motiv.polis.org.pl/?p=759</guid>
		<description><![CDATA[Rozmowa z Erikiem R. Scottem, reżyserem filmu „Opuszczając gniazdo”, zdobywcą Brązowego Feniksa na tegorocznym Festiwalu „Żydowskie Motywy” Magdalena Mips: Przede wszystkim gratuluję Panu otrzymania nagrody. Eric Scott: Dziękuję bardzo. Byłam naprawdę poruszona filmem – z jednej strony jest to bardzo ciekawy obraz o tym, jak zróżnicowane jest środowisko żydowskie i jak zróżnicowany jest sam judaizm, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm">Rozmowa z <strong>Erikiem R. Scottem</strong>, reżyserem filmu „Opuszczając gniazdo”, zdobywcą Brązowego Feniksa na tegorocznym Festiwalu „Żydowskie Motywy”</p>
<p><strong><br />
Magdalena Mips: Przede wszystkim gratuluję Panu otrzymania nagrody.</strong></p>
<p><strong>Eric Scott:</strong> Dziękuję bardzo.</p>
<p><strong>Byłam naprawdę poruszona filmem – z jednej strony jest to bardzo ciekawy obraz o tym, jak zróżnicowane jest środowisko żydowskie i jak zróżnicowany jest sam judaizm, z drugiej – to historia niezwykle odważnych ludzi i przejmująca opowieść o pragnieniu wolności i byciu sobą.<br />
</strong><br />
Bardzo dobrze to uchwyciłaś. Szczerze mówiąc, zacząłem robić ten film z bardzo negatywnym nastawieniem, przede wszystkim antychasydzkim. Rodził się we mnie jakiś rodzaj złości na ultra ortodoksyjne środowiska, na ich stosunek do tych wszystkich młodych ludzi, o których miałem opowiedzieć. Jednak z każdą chwilą zgłębiania się w temat filmu zmieniałem zdanie. Przecież też jestem Żydem, świeckim (&#8222;secular Jude&#8221;), mam swoje własne uprzedzenia i poglądy na temat chasydów i ich świata. Ale im głębiej wchodziłem w ich środowisko, im większą wiedzę zdobywałem. Przekonałem się, że zewnętrzne wrażenie to tylko wrażenie, że wewnątrz społeczności chasydzkie są tak samo różnorodne i barwne, jak społeczeństwo poza wspólnotami.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm"><span style="font-family: Times New Roman,serif"><span style="font-size: small"> </span></span></p>
<p><span id="more-759"></span><br />
<strong>Odejście ze wspólnot rodzin chyba dla bohaterów filmu nie było takie proste?</strong></p>
<p>To niesamowicie trudne decyzje. Dla chasydzkiego dziecka opuszczenie świata, z którego pochodzi, jest niezwykle trudne. Przede wszystkim opuszczając ten świat nie mają za sobą żadnej ścieżki powszechnej edukacji. Możesz umawiać się z chasydzkim dzieckiem: „Spotkajmy się na równoległej ulicy”, a ono zapyta: „Równoległej? Co to jest równoległej?”. Mają za sobą trzystopniowe kursy matematyki. Często jednak nie znają angielskiego ani żadnego innego świeckiego języka. Nie mają żadnych zawodowych kwalifikacji. Nie mają zdolności, by zapewnić sobie godne życie poza wspólnotą. Nie mają tam rodziny, nie mają też przyjaciół. Gdy decydują się na odejście ze wspólnoty, nie mają nic. Zdarza się, że opuszczane rodziny są tak zasmucone, że odprawiają ceremonię żałobną. Tak jakby to dziecko po prostu umarło. Historię, będącą inspiracją do zrobienia tego filmu opowiedział mi mężczyzna, który w Jerozolimie opuścił chasydzką wspólnotę. Jego siostra została zamordowana w samobójczym ataku bombowym w Jerozolimie. Następnego dnia po wypadku jego wuj zadzwonił, by powiedzieć mu: „Teraz twoi rodzice mają dwoje martwych dzieci. Nie przychodź na pogrzeb”. Ból tych młodych ludzi jest potworny. Poczucie winy jest okropne. Jednakże pragną być takimi ludźmi, jakimi sami chcą być. To pragnienie jest tak silne, że gotowi są zrobić wszystko, co uważają za słuszne, by to osiągnąć.</p>
<p><strong><br />
</strong></p>
<p><strong>Czy ze względu na specyficzne wychowanie tych dzieci można powiedzieć, że chłopcom łatwiej opuścić dom niż dziewczynom lub na odwrót?</strong></p>
<p>Powiem w ten sposób: dziewczyny mają większą od chłopców wiedzę o świecie. Chłopcy są przeznaczeni do nauki, dziewczyny – do opieki nad rodziną, zajęcia się finansami rodzinnymi, formalnymi kwestiami codziennego życia. Mają większe umiejętności matematyczne, lepiej władają konkretnym językiem –mają większy zakres przydatnej, nie związanej z religią wiedzy. Z drugiej strony, kiedy młoda dziewczyna zda sobie sprawę z tego, kim jest ma 14, 15 czy 16 lat. W chasydzkim świecie przed swoimi 18. urodzinami ma już męża. Nim osiągnie wiek 19 lat, ma już dziecko. Więc to okno umożliwiające drogę odejścia ze wspólnoty otwiera się między 16 a 18 rokiem jej życia. To bardzo krótki czas. Decyzję o tym, że chce odejść musi podjąć zanim będzie miała 18 lat. W przeciwnym razie okno zostanie zamknięte na zawsze. Chłopcy mają więcej czasu. Nie są też tak dokładnie pilnowani jak dziewczyny. Mają też więcej szans na kontakt z pokusami świeckiego świata. Internet jest szczególnie niebezpieczny z tego punktu widzenia, bo daje dzieciakom szansę na odkrycie wszystkich rzeczy, których normalnie w chasydzkiej wspólnocie by nie poznały.</p>
<p><strong><br />
</strong></p>
<p><strong>Bohaterowie Pana filmu byli niezwykle dumni ze swoich decyzji o odejściu ze wspólnot. Czy łatwo było z nimi o tym rozmawiać?</strong></p>
<p>Dzieci, które opuściły gniazdo nie ogłaszają się w książce telefonicznej. Często te odejścia są najtragiczniejszymi i najokropniejszymi doświadczeniami ich rodzin. Kiedy starałem się znaleźć osoby, które mogłyby mi o tym kroku opowiedzieć, miałem mnóstwo wątpliwości. Przede wszystkim zastanawiałem się, czy w ogóle będą chciały o tym rozmawiać. Później – czy jeśli będą chciały porozmawiać ze mną, będą chciały również pokazać się przed kamerami? Jeśli zgodziłyby się na to, czy dobrze wypadną? Czy będą w stanie opowiedzieć swoje historie spójnie, zrozumiale i ciekawie? Czy kamera je polubi? Czy będą się dobrze czuły współpracując ze mną? Czy mi zaufają? Zrobienie tego filmu wymagało ogromnego zaufania. Osoby, z którymi rozmawiałem, były na swój sposób bardzo wrażliwe i delikatne. Ich życie dopiero się zaczynało. A one były tym naprawdę przerażone. Pan Pinchus, ojciec chłopców, musiał przejść nawet dłuższy proces. Dla niego opuszczenie chasydzkiego świata przez dziecko to ogromny wstyd. Co gorsza, jeśli dziecko opuszcza wspólnotę, cała jego rodzina jest tym naznaczona. Wszystkie małżeństwa w chasydzkim świecie są zaaranżowane. Jeśli ktoś z twojej rodziny odejdzie, uważana jest ona za rodzinę skażoną. Małżeństwa twoich braci i sióstr mogą stanąć pod znakiem zapytania – „Nie chcemy, by nasze dziecko wyszło za twoje. Spójrz, co stało się z jednym z twoich synów”. Kiedy młody człowiek odchodzi ze wspólnoty, rzutuje to nie tylko na niego i jego relacje z rodzicami. Ma to też znaczący wpływ na życie jego rodzeństwa.</p>
<p><strong></p>
<div id="attachment_767" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><strong><img class="size-medium wp-image-767" title="Opuszczając gniazdo, (na zdjęciu drugi od prawej - Eric Scott), fot. materiały dystrybutora" src="http://motiv.polis.org.pl/files/2010/04/Opuszczajac_gniazdo_2-300x225.jpg" alt="Opuszczając gniazdo, (na zdjęciu drugi od prawej - Eric Scott), fot. materiały dystrybutora" width="300" height="225" /></strong><p class="wp-caption-text">Opuszczając gniazdo, (na zdjęciu drugi od prawej - Eric Scott), fot. materiały dystrybutora</p></div>
<p></strong></p>
<p><strong>Podziwiam pana Pinshusa. Mimo że w filmie mogliśmy zobaczyć, jak ciężka była dla niego ta sytuacja, że przyswojenie wiadomości o opuszczeniu wspólnoty przez Leviego było bardzo trudnym procesem, powiedział on swemu synowi, że tylne drzwi jego domu są zawsze otwarte – na wypadek, gdyby ten chciał wrócić.</strong></p>
<p>Pan Riven niezmiernie kocha swe dzieci. Szczerze chce, by były znów chasydami. Nie chce zamykać im drzwi. Nie chce się nigdy od nich odwrócić. Prawdą jest jednak, że w bardzo wielu chasydzkich rodzinach, moment odejścia dzieci to koniec. Nie ma żadnej drogi powrotu.</p>
<p><strong>Na ekranie widzieliśmy, że Levi, Hudi i Pinchus, mimo tego, co ich dzieli, wspólnie przygotowywali się do święta.</strong></p>
<p>Budowali razem drewnianą chatkę – „sukkę” na Sukkot, żydowskie święto dziękczynienia. To, że chłopcy byli poza chasydzką wspólnotą, tu się nie liczyło. To rodzina. To tak, jakby nadchodziło Boże Narodzenie i ktoś kłócił się ze swoimi rodzicami. Nie przyszedłby udekorować choinki? To rodzina. Nawet jeśli byłby to poważny spór, w tym szczególnym czasie zszedłby na drugi plan.</p>
<p><strong>Jak wygląda życie religijne tych, którzy opuścili chasydzkie wspólnoty? Nie przestają chodzić o synagog?</strong></p>
<p>Niektórzy przestają, inni nie. To bardzo indywidualna sprawa. Bohaterowie mojego filmu różnią się w swoim przywiązaniu do religii i praktykowaniu judaizmu. Levi zdecydowanie nie jest tym zainteresowany, podobnie Sara. Dla Z kwestie religijne są bardzo ważne, tkwią w nim głęboko. Myślę, że się odnajdzie na nowo w judaizmie, na pewno jednak nie będzie to odłam chasydzki. Baysa też to czuje, ona to śpiewa, wyśpiewuje. Wydaje mi się jednak, że nie praktykuje. Wiele osób nadal czuje związek ze swoim pochodzeniem, nie oznacza to jednak, że będą praktykować. Wszyscy pozostają Żydami, wszyscy są z tego dumni. Nie chcą stracić swej żydowskiej tożsamości. To jednak, czy powrócą do judaizmu, jest bardzo indywidualną kwestią. Ewoluującą też w czasie. Czasami trzeba się cofnąć, by dopiero potem zrobić krok do przodu.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm"><strong>Ci, którzy opuścili chasydzki świat tworzą własne wspólnoty.</strong></p>
<p>W Jerozolimie wspólnota Hillel zajmuje się pomaganiem tym, którzy opuścili swe gniazdo. W Izraelu jednak chasydzka kwestia jest kwestią polityczną. Chasydzi stanowią sporą część społeczeństwa, głosują masowo na partie religijne i nie służą w armii izraelskiej. Mają swoje miejsca w parlamencie, często formują koalicje i wywierają określony wpływ na społeczeństwo izraelskie np. próbując przeforsować zakaz funkcjonowania komunikacji miejskiej podczas szabasu. Niepraktykujący Izraelici oczywiście nie podzielają podobnych poglądów. Poza Izraelem kwestia chasydzka nie ma takiego wymiaru. W Izraelu jest więc Hillel, jedna organizacja działa również w Nowym Jorku. Nie ma jednak podobnej w Montrealu [Montreal, Nowy Jork i Jerozolima to miejsca, w których żyją bohaterowie filmu – przyp. MM], tam chasydzkie dzieciaki, które opuściły rodziny, nie mają miejsca, gdzie mogłyby się zwrócić po pomoc. Z prawnego punktu widzenia nikt im nie powinien pomagać. To wbrew przepisom – by uzyskać pomoc powinni osiągnąć skończyć 18 lat. Niektórzy kończą śpiąc na ulicach lub kręcą się na dworcach.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm"><strong>Czy zdarza się, że ci, którzy odeszli z chasydzkich wspólnot, jednak wracają?</strong></p>
<p>Tak, niektórzy wracają, bo nie odnaleźli się w nowej dla siebie rzeczywistości. Warto jednak wiedzieć, że naprawdę spora grupa Żydów wstępuje do wspólnot chasydzkich. Głęboka religijność jest wtedy kwestią woli i decyzji dorosłej już osoby. Gdy możesz zdecydować, czy zostać buddystą, czy zostać chasydem, jest zupełnie inaczej, niż gdy wspólnota dokonuje wyboru za ciebie. A kiedy pochodzisz z chasydzkiej rodziny, oczekuje się od ciebie, że będziesz podążał za decyzjami rodziców.</p>
<p><strong>Na koniec chciałabym przekornie zapytać, co „Opuszczając gniazdo” może powiedzieć tym, którzy nie są szczególnie zainteresowani tematyką żydowską? Czy to film też dla nich?</strong></p>
<p>Wydaje mi się, że jest pewien poziom uniwersalności w tym filmie, który nie wymaga zainteresowania ani judaizmem, ani chasydyzmem, ani sprawami związanymi z kulturą żydowską. Myślę, że ten film jest opowieścią o ojcach i synach, o rodzicach i ich dzieciach, o społeczeństwie, w którym pokolenie rodziców pochodzi z określonego środowiska, do którego nie chcą należeć ich dzieci. W Polsce może to być próba wyboru np. zawodu. Żyć z czarnoskórą kobietą, śpiewać na ulicy. To także opuszczanie gniazda. Wyznanie swoim rodzicom: „Mamo, tato, jestem homoseksualistą. Chcę żyć z moim chłopakiem/ moją dziewczyną”, gdy oni są fundamentalistycznymi katolikami i nie są w stanie tego zaakceptować jest także opuszczaniem gniazda. Ktoś, kto pochodzi z antysemickiej polskiej rodziny, jego rodzice słuchają Radia Maryja, a on ma szersze spojrzenie na świat, więcej rozumie, także opuszcza gniazdo. Za każdym razem, kiedy opuszczamy środowisko, w którym się wychowaliśmy, kiedy decydujemy, że nie możemy kontynuować drogi obranej przez naszych rodziców, opuszczamy gniazdo.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://motiv.polis.org.pl/edycja2010/759/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Oblicza człowieka</title>
		<link>http://motiv.polis.org.pl/edycja2010/oblicza-czlowieka/</link>
		<comments>http://motiv.polis.org.pl/edycja2010/oblicza-czlowieka/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Apr 2010 19:20:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Polis</dc:creator>
				<category><![CDATA[Edycja2010]]></category>
		<category><![CDATA[Michaël Prazan]]></category>
		<category><![CDATA[reżyser]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[Żydowskie Motywy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://motiv.polis.org.pl/?p=754</guid>
		<description><![CDATA[Rozmowa z Michaëlem Prazanem, autorem filmu dokumentalnego „Einsatzgruppen &#8211; brygady śmierci” Iza Michaliszyn, Agata Jałosińska: Gratulujemy nagrody! Michaël Prazan: Dziękuję. Czy są jakieś osobiste powody, dla których zrobił Pan ten film? Mam korzenie żydowskie. Mój dziadek urodził się w Warszawie. Jestem tutaj czwarty raz i jestem wzruszony pobytem tutaj. Moja cała rodzina zginęła podczas wojny, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rozmowa z <strong>Michaëlem Prazanem</strong>, autorem filmu dokumentalnego „Einsatzgruppen &#8211; brygady śmierci”</p>
<p><strong>Iza Michaliszyn, Agata Jałosińska: Gratulujemy nagrody!<br />
Michaël Prazan: </strong>Dziękuję.</p>
<p><strong>Czy są jakieś osobiste powody, dla których zrobił Pan ten film?</strong><br />
Mam korzenie żydowskie. Mój dziadek urodził się w Warszawie. Jestem tutaj czwarty raz i jestem wzruszony pobytem tutaj. Moja cała rodzina zginęła podczas wojny, część w Oświęcimiu. Ten film był ostatnią szansą, aby dowiedzieć się  prawdy o tych wydarzeniach od ludzi, którzy pamiętali te czasy. Parę lat później nie było to już możliwe.</p>
<p><strong>Podczas odbierania nagrody, powiedział Pan, że to Pana pierwsza nagroda…</strong><br />
Dla mnie było pewne, że jeśli uda się coś z jakimś filmem, to będzie to właśnie za ten film.</p>
<p><span id="more-754"></span></p>
<p><strong>Jakiej prawdy o tamtych wydarzeniach szukał Pan robiąc film „Einsatzgruppen”?</strong><br />
Pytanie ma kilka poziomów. Przede wszystkim szukałem prawdy historycznej. Ta część ludobójstwa nigdy nie była pokazana w filmie. Szukałem też wszystkiego, co można było znaleźć – w archiwach, ale też od ludzi, którzy mieli wiedzę na ten temat. Jednak to przede wszystkim były wstrząsające obrazy tego, co działo się w latach wojennych.</p>
<p><strong>Czy dowiedział się Pan czegoś nowego o ludziach, robiąc ten film?</strong><br />
Było dla mnie nowe, że ludzie, którzy byli w „Einsatzgruppen”, byli bardzo wykształceni, mieli doktoraty. Mimo to barbarzyństwo było wpisane, w to, co robili. Tragiczne było to, że nie można było od tych zbrodni uciec. Ludzie byli osaczeni przez nazistów, nie mieli szans ucieczki. I najgorsze w tym, co odkryłem było to, że naziści byli zafascynowani fotografowaniem i filmowaniem tego, co robili. Zachowywali się jak podróżnicy, jak turyści, dokumentując codzienność.</p>
<p><strong>Zygmunt Bauman powiedział, że podczas II wojny światowej możliwa była taka skala zbrodni, ponieważ kat nie patrzył na swoją ofiarę, Paktycznie nie wchodził z nią w relację. </strong><br />
Ludzie, którzy stanowili skład „Einsatzgruppen”, po jakimś czasie pracy, od 1942 roku, byli poddawani kontroli psychiatrycznej i leczeni, ponieważ nie byli w stanie wytrzymać wykonywania na co dzień zadań – mordowania dzieci i dorosłych. Na dalszym etapie rozwijania systemu, powstawały komory gazowe, by uniknąć kontaktu między katem i ofiarą.</p>
<p><strong>Czy to, że dużo czasu spędził Pan w Japonii, ma wpływ na sposób, w jaki Pan postrzega człowieka i realizuje swoje filmy?</strong><br />
Nie zrobiłbym tego filmu w taki sposób, nie będąc wcześniej w Japonii. Mój pobyt tam uwarunkował mój sposób widzenia drugiego człowieka – jako obcego, a jednocześnie wartego zrozumienia i poznania. Konieczność przebicia się przez mur bariery kulturowej podczas pobytu w Japonii, nauczyła mnie odnajdowania człowieczeństwa w każdym.</p>
<p><strong>Czy ma Pan jeszcze podobny „duży” temat filmowy przed sobą do zrobienia?<br />
</strong>Myślę o filmie na temat Adolfa Eichmanna.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://motiv.polis.org.pl/edycja2010/oblicza-czlowieka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rozmowa z Kamą Veymont</title>
		<link>http://motiv.polis.org.pl/edycja2010/rozmowa-z-kama-veymont/</link>
		<comments>http://motiv.polis.org.pl/edycja2010/rozmowa-z-kama-veymont/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Apr 2010 16:26:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Polis</dc:creator>
				<category><![CDATA[Edycja2010]]></category>
		<category><![CDATA[Hotel Polski]]></category>
		<category><![CDATA[Kama Veymont]]></category>
		<category><![CDATA[motiv]]></category>
		<category><![CDATA[reżyser]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[Żydowskie Motywy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://motiv.polis.org.pl/?p=721</guid>
		<description><![CDATA[„Hotel Polski”  opowiada tajemniczą historię niemal nieznaną w Polsce. Dwa miesiące po zlikwidowaniu warszawskiego getta, w lipcu 1943 roku, w mieście ogłoszonym oficjalnie „judenfrei” (wolnym od Żydów) powstaje ambasada. Ambasada dla Żydów , w której za zgodą Gestapo, za wielkie pieniądze, nabyć można paszporty, które mają ratować życie. W hotelu, na Długiej 29, pojawiają się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">„Hotel Polski”  opowiada tajemniczą historię niemal nieznaną w Polsce. Dwa miesiące po zlikwidowaniu warszawskiego getta, w lipcu 1943 roku, w mieście ogłoszonym oficjalnie „judenfrei” (wolnym od Żydów) powstaje ambasada. Ambasada dla Żydów , w której za zgodą Gestapo, za wielkie pieniądze, nabyć można paszporty, które mają ratować życie.</p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman;font-size: small"> </span></p>
<div id="attachment_722" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><span><img class="size-medium wp-image-722" title="Hotel Polski, fot. materiały dystrybutora" src="http://motiv.polis.org.pl/files/2010/04/Hotel_Polski_1-300x225.jpg" alt="Hotel Polski, fot. materiały dystrybutora" width="300" height="225" /></span><p class="wp-caption-text">Hotel Polski, fot. materiały dystrybutora</p></div>
<p align="justify">W hotelu, na Długiej 29, pojawiają się Żydzi, którzy do budynku wchodzą na hasło: Jestem Żydem, chcę wejść.</p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman;font-size: small"><span id="more-721"></span><br />
</span></p>
<p align="justify"><strong>Małgorzata Sobolewska:  Na początku Szwajcar Eliasa Sternbucha  zakochał się w  Gutcie Eisenzweig – Żydówce z  Warszawy i przy pomocy zagranicznego paszportu wydostał ją z getta. Wtedy narodził się pomysł,  aby tym prostym sposobem uratować więcej Żydów. Kiedy i gdzie w tej historii zaczął się podstęp?</strong><span style="font-family: Times New Roman;font-size: small"><strong> </strong></span></p>
<p><strong>Kama Veymont: </strong>Elias Sternbuch rzeczywiście zakochał się w Gutcie i wykorzystał swoje znajomości dyplomatyczne, żeby załatwić jej paszport Paragwaju. Ale to nie był jeden Sternbuch, tylko cała rodzina, szacowny klan ortodoksyjnych Żydów zaangażowanych w akcje ratowania Żydów na całym świecie. Kiedy zorientowali się, że za pomocą tak prostego podstępu udało się wydostać Guttę, postanowili stworzyć listę osób, którym dałoby się wystawić dokumenty, niemalże prawdziwe – bo na ich nazwiska, tyle że zdobyte nie całkiem legalną metodą. Powstała tzw. lista Sternbuchów. Według niej, wykorzystując pieniądze własne i z Kongresu Żydów Amerykańskich, a częściowo za darmo, wykorzystując towarzyskie układy, zaczęli załatwiać paszporty. Ostatecznie Sternbuchowie wysłali do Polski ponad 4000 dokumentów. Przychodziły one do getta, bo praktycznie do końca jego funkcjonowania działała poczta na Zamenhofa. W drugiej akcji wysiedleńczej, na przełomie 1942 i 1943 roku, zginęło jednak trzy czwarte Żydów z getta, więc kiedy paszporty trafiły na pocztę, ich adresaci już nie żyli. W jaki sposób konfidenci, Lolek Skosowski i Adam Żurawin, weszli w posiadanie tych papierów historia milczy. Jedno wiadomo – zostały one zabezpieczone prawdopodobnie z myślą, żeby kiedyś zrobić z nich użytek. Okazja nadarzyła się szybko. W połowie 1943 roku Niemcy potrzebowali obywateli z obcymi paszportami na wymianę z internowanymi przez aliantów Niemcami w krajach Ameryki Południowej lub innych. Wystarczyło więc wprowadzić do wtórnego obiegu przechwycone paszporty. Oferta skierowana była do Żydów ukrywających się po aryjskiej stronie miasta i spotkała się z oczekiwanym odzewem. Do Hotelu Polskiego ciągnęły tłumy, nie bacząc na niebezpieczeństwo. Ostatecznie w 1943 roku przez Hotel wyjechało z okupowanej Polski ponad 2000 Żydów. Trafili do obozów internowania w Bergen-Belsen i Vittel, gdzie mieli oczekiwać na wymianę. Jednak do wymiany nie doszło. Kraje południowoamerykańskie: Paragwaj, Urugwaj, Salwador itp. zwlekały z uznaniem ich za swoich obywateli. Niemcy przeprowadzili weryfikację w obozach i doszli do wniosku, że lokatorzy Hotelu Polskiego nieprawnie weszli w posiadanie cudzych dokumentów i wysłali ich do Auschwitz.</p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman;font-size: small"><br />
</span></p>
<p align="justify"><strong>W jaki sposób  Żydzi dostawali się do Hotelu, czy widzieli to Polacy, czy były próby donosów?</strong></p>
<p>Do Hotelu dostawali się różnymi sposobami. Jedna osoba podobno dostała się  kanałami wprost na dziedziniec Hotelu, to jednak nie potwierdzona opowieść. Według relacji zgromadzonych w Żydowskim Instytucie Historycznym do Hotelu najczęściej docierali pieszo lub dorożką, po sowitym opłaceniu woźnicy. Zagrożenie ze strony szmalcowników było duże, jednak po zlikwidowaniu getta zmalało, bo sami szmalcownicy uważali, że biznes się skończył, że ci co siedzą w swoich kryjówkach już w nich pozostaną.</p>
<p><strong>Co Żydów skłaniało do pójścia do Hotelu Polskiego?</strong></p>
<p>Szansa ratunku, choćby złudna. Ukrywanie się po stronie aryjskiej było trudne, niepewne i często kosztowne. Ludziom kończyły się oszczędności, albo ich kryjówka została „spalona”. A nawet jeśli ciągle mieli gdzie się schować, to był to przecież kolejny rok ukrywania się. Nie było wiadomo, jak długo jeszcze. Poza tym chowanie się przez dwa lata w szafie to tak wielka trauma, że w pewnym momencie człowiek chce wyjść na podwórko niezależnie od tego czy zostanie zamordowany, czy nie. Ta chęć wyjścia i pobycia człowiekiem choćby przez chwilę jest silniejsza niż wszystko. To przestaje być racjonalna decyzja. Gdyby, na zdrowy rozum, rozpatrzyć sprawę, czy iść na Długą czy nie iść, rozsądek podpowiadał – nie iść. Przecież Niemcy zabijają Żydów, a nie karmią ich w Hotelu Polskim. Cała sprawa jest szyta grubymi nićmi – każdy by tak pomyślał, ale nie ktoś, kto już trzy lata leży mieszka w skrytce zrobionej w parapecie i wychodzi raz na trzy miesiące, w nocy, na chwilę. Ci ludzie robili więc wszystko, żeby się wydostać.</p>
<p><strong>Niemcy cały czas wiedzieli o Żydach, którzy znajdowali się  w Hotelu Polskim, tylko byli oni, z jakichś względów, potrzebni?</strong></p>
<p>Niemcy z lokalnego Gestapo wiedzieli, na dodatek sami w procederze uczestniczyli. Skoro mieli z tego zysk, nie protestowali. Wygląda na to, że im więcej „obywatel” płacił, tym bardziej był „prawdziwym obcokrajowcem”. Prawdopodobnie sądzono, że nikt tych dokumentów nie będzie już weryfikował. Okazało się jednak, że na poziomie generałów III Rzeszy sprawa wygląda inaczej niż na poziomie posterunkowego Gestapo. Gdy podjęto próbę wymiany międzynarodowej, ludzie ci zostali, jak byśmy to dziś powiedzieli, „zweryfikowani negatywnie”. Sprawa została uznana w całości za „żydowski szwindel”. Rolę Niemców z całej tej akcji jakby wymazano, choć wiadomo, że bez ich udziału operacja na taką skalę, jak w Hotelu Polskim, po prostu nie mogła się odbyć. Tego, po prostu, nie mogło zrobić na własną rękę dwóch żydowskich kolaborantów.</p>
<p align="justify">
<p align="justify"><strong>Czy rzeczywiście można o nich powiedzieć: kolaboranci? Czy działali także, aby uratować Żydów, a nie tylko by na tym zarobić?</strong></p>
<p>Tego nikt nie wie. Znając ludzką naturę, myślę, że może chcieli i jednego i drugiego: i Bogu świeczkę, i diabłu ogarek. Jeżeli można zarobić, a jednocześnie uratować komuś życie, czyż nie jest to piękna karta po wojnie? To się nie udało. Nie wiadomo do jakiego stopnia wiedzieli, czym to się skończy. W świetle badań PAN wygląda na to, że jednak wierzyli, że się uda.  Posłali tam swoje rodziny. W obozie w Vittel była żona Adama Żurawina, byli krewni Lolka Skosowskiego. Jednak  na naszym etapie wiedzy, pełne rozstrzygnięcie nie jest możliwe. Lolek Skosowski został zastrzelony przez AK jeszcze w czasie wojny w Warszawie, Adam Żurawin zmarł wiele lat po wojnie w USA. Sąd rabinacki w Izraelu uniewinnił go „z braku dowodów”. Z drugiej strony z artykułu Agnieszki Haska, konsultantka historycznego filmu (Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN), „Adam Żurawin – bohater o tysiącu twarzy” wynika, że Żurawin w sposób świadomy i dla zysku kolaborował z Niemcami.</p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman;font-size: small"><br />
</span></p>
<p align="justify"><strong>Historia Hotelu Polskiego nie jest zbyt znana w Polsce i na świecie.</strong></p>
<p align="justify">Na świecie bardziej. Na Długiej czasem zatrzymują się autokary z turystami ze Stanów Zjednoczonych, z Wielkiej Brytanii. Szukają znaku, tablicy, że jest to miejsce pamiątkowe. Niczego nie znajdując – odjeżdżają. Recepcjonistka Hotelu potwierdza, że co pewien czas przyjeżdżają Żydzi zza granicy i pytają. A tu nie ma śladu. Nie ma śladu, bo w Polsce się o tym nie mówi. Ta historia znana jest nielicznej grupie ludzi. Zważywszy na to, że był to jedyny na taką skalę handel dokumentami, prowadzony nieomalże oficjalnie, niczym w ambasadzie  – to robi wrażenie teatru absurdu. Tym bardziej, że ten budynek jest, można go obejrzeć i wyobrazić sobie jak to wszystko wyglądało.</p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman;font-size: small"><br />
</span></p>
<p align="justify"><strong>Gdy wchodzi się do środka, znajduje się  ślady dawnej obecności Żydów, nawiązania do kultury żydowskiej i wydarzeń, które miały tam miejsce?</strong></p>
<p>To jest dziś  hotel trzeciej, powiedzmy, kategorii, w którym z powodzeniem można by nakręcić film Stanisława Barei. Ma peerelowską scenografię: z pucharami, talerzami malowanymi na 25-ty zjazd i sztucznymi paprotkami. Obsługa nie wie nic na temat roli, jaką hotel odegrał w czasie wojny Chociaż… kiedy pojechałam na dokumentację do Hotelu, recepcjonistka chciała wiedzieć, czy nie chcemy kręcić „o Żydach”. Kiedy potwierdziłam, opowiedziała mi o duchu, który dość regularnie nawiedzał ją w czasie nocnych dyżurów. Miał mieć około 60 lat, długi płaszcz, skórzany kapelusz, siwą brodę. Czegoś szukał, coś próbował mówić w nieznanym języku. Zawołana na świadka druga recepcjonistka potwierdziła, że zjawa pojawia się także  na jej dyżurach. Ochrona z kolei przyznała, acz niechętnie, że na pierwsze piętro w nocy w ogóle  nie chodzi. Bo słychać kroki, trzaskają drzwi – a tam przecież są biura  i w nocy nie ma nikogo W 1943 roku to tam właśnie, na pierwszym piętrze toczyło się życie: tam była sławna jadalnia z darmowym jedzeniem, obok, w biurze kupowano wizy… Więc, jeżeli ta pamięć przetrwała, to, metafizycznie mówiąc, jest ona gdzieś w murach i objawia się na poziomie nierealnym.</p>
<p align="justify"><span style="font-family: Times New Roman;font-size: small"><br />
</span></p>
<p align="justify"><strong>Czyli najpierw był duch czy pomysł na film?</strong></p>
<p>Najpierw było rozpoznanie historii. Zaczęłam czytać  relacje pamiętnikarskie z tego okresu, szukałam historii z getta. Wtedy zobaczyłam, że prawie we wszystkich relacjach z 1943 roku pojawia się hasło „Hotel Polski”. Skupiłam się na tym, a gdy znalazłam książkę Agnieszki Haskiej, która na temat Hotelu mówiła znacznie więcej niż inne źródła, wtedy zrozumiałam , że to jest to, co muszę wyjaśnić. Pojechałam, zobaczyłam, budynek stoi. Weszłam, porozmawiałam, a oni mi mówią, że tu są duchy. Jak mi powiedzieli, że są duchy, to wiedziałam, ze film musi powstać.</p>
<p align="justify"><strong>Ale w filmie duchów nie ma.</strong></p>
<p align="justify">Zachowałam na pamiątkę nagranie recepcjonistki, która bardzo szczegółowo opowiada, skąd duch wychodzi ze ściany, gdzie wchodzi, jak się zachowuje. Ten kuszący wątek nie znalazł się w filmie, aby nie zacierać granicy między prawdą a fikcją. Pierwszy film na ten temat powinien być przede wszystkim historycznie rzetelny. Tej pogmatwanej historii nie musimy opowiadać za pomocą duchów, skoro mamy jeszcze garstkę żyjących bohaterów.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://motiv.polis.org.pl/edycja2010/rozmowa-z-kama-veymont/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przekazać odrobinę magii</title>
		<link>http://motiv.polis.org.pl/edycja2010/przekazac-odrobine-magii/</link>
		<comments>http://motiv.polis.org.pl/edycja2010/przekazac-odrobine-magii/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Apr 2010 08:20:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Polis</dc:creator>
				<category><![CDATA[Edycja2010]]></category>
		<category><![CDATA[Czarodziejka]]></category>
		<category><![CDATA[Michal Abulfia]]></category>
		<category><![CDATA[motiv]]></category>
		<category><![CDATA[reżyser]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[Żydowskie Motywy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://motiv.polis.org.pl/?p=627</guid>
		<description><![CDATA[Rozmowa z Michalą Albulfią, współtwórczynią animacji „Czarodziejka”. Aleksandra Cichoń: Co interesuje Cię w kręceniu filmów? Michal Abulfia: Pasjonuję się animacją poklatkową. A, że uwielbiam słuchać bajek i historii opowiadanych przez innych ludzi, animacja pozwala mi zwizualizować ich słowa. Co sprawiło, że zdecydowałaś się nakręcić  „Czarodziejkę”? Film nakręciłam z przyjaciółką, Moran Sommer, która przez pył wulkaniczny [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rozmowa z <strong>Michalą Albulfią</strong>, współtwórczynią animacji „Czarodziejka”.</p>
<p><strong>Aleksandra Cichoń: Co interesuje Cię w kręceniu filmów?</strong></p>
<p><strong>Michal Abulfia:</strong> Pasjonuję się animacją poklatkową. A, że uwielbiam słuchać bajek i historii opowiadanych przez innych ludzi, animacja pozwala mi zwizualizować ich słowa.</p>
<div id="attachment_631" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><img class="size-medium wp-image-631" title="Czarodziejka, fot. materiały dystrybutora" src="http://motiv.polis.org.pl/files/2010/04/Czarodziejka_11-300x225.jpg" alt="Czarodziejka, fot. materiały dystrybutora" width="300" height="225" /><p class="wp-caption-text">Czarodziejka, fot. materiały dystrybutora</p></div>
<p><span id="more-627"></span></p>
<p><strong>Co sprawiło, że zdecydowałaś się nakręcić  „Czarodziejkę”?</strong><br />
Film nakręciłam z przyjaciółką, Moran Sommer, która przez pył wulkaniczny nie dotarła na festiwal. Pięć lat temu przeprowadziłyśmy się do Izraela. Uwielbiałyśmy tam spacerować po starych, sąsiedzkich uliczkach, obserwować ludzi, rozmawiać z nimi. Właśnie oni opowiedzieli nam o wielu tamtejszych legendach, przesądach i wierzeniach. Bardzo nas to zaintrygowało. Szukałyśmy dalej, żeby móc przekazać tę odrobinę magii.</p>
<p><strong>Posłużyłyście się  lalkami.</strong><br />
Skorzystałyśmy ze wschodnioeuropejskiej tradycji robienia lalek czy też marionetek.</p>
<p><strong>Miałyście doświadczenie lalkarskie?</strong><br />
Nie, dlatego tworzenie postaci było prawdziwym wyzwaniem! Nie znałyśmy metod robienia lalek tradycyjnym sposobem. Robienie niektórych postaci zajmowało nam bardzo dużo czasu, a pod koniec pracy bywało, że uznawałyśmy, że musimy je zrobić od nowa. Metodą prób i błędów udało nam się stworzy „obsadę” „Czarodziejki”.</p>
<p><strong>Ale nie w każdej części filmu użyte są lalki. Gdzieniegdzie zdecydowałyście się posłużyć kreskówkami.</strong><br />
Kreskówki są użyte jako przejścia między scenami. Taka forma jest ciekawsza. Sprawia, że film jest mniej jednostajny. Historie muszą zawierać  element humorystyczny, a połączenie kreskówki z lalkarstwem, nadaje właściwą magiczność i jest żartobliwym mrugnięciem oka w kierunku widzów.</p>
<p><strong>Mam wrażenie, że podczas kręcenia filmu to Ty i Moran stałyście się  czarodziejkami.</strong><br />
Cóż, dzięki użyciu magii, na ekranie można stworzyć wszystko i zaczarować publiczność.</p>
<p>Czarodziejka (Miracle Lady), reż. Moran Somer i Michal Abulafia, Izrael 2009, 10 min</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://motiv.polis.org.pl/edycja2010/przekazac-odrobine-magii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wywiad z Michałem Nekandą-Trepką</title>
		<link>http://motiv.polis.org.pl/edycja2010/wywiad-z-michalem-nekanda-trepka/</link>
		<comments>http://motiv.polis.org.pl/edycja2010/wywiad-z-michalem-nekanda-trepka/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 Apr 2010 13:58:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Polis</dc:creator>
				<category><![CDATA[Edycja2010]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Nekanda-Trepka]]></category>
		<category><![CDATA[motiv]]></category>
		<category><![CDATA[reżyser]]></category>
		<category><![CDATA[wideo]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[Żydowskie Motywy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://motiv.polis.org.pl/?p=591</guid>
		<description><![CDATA[Reżyserem filmu &#8222;Narodzona po raz drugi&#8221; Małgorzata Sobolewska, Tomasz Kurowski www.youtube.com/watch?v=VmDB9VRfnTo]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Reżyserem filmu &#8222;Narodzona po raz drugi&#8221;</p>
<p>Małgorzata Sobolewska, Tomasz Kurowski</p>
<p style="text-align: center">
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=VmDB9VRfnTo">www.youtube.com/watch?v=VmDB9VRfnTo</a></p></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://motiv.polis.org.pl/edycja2010/wywiad-z-michalem-nekanda-trepka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Dynamic Page Served (once) in 0.908 seconds -->

